Ano, prosto i skutecznie, ostatni cios powinien być zdecydowany i silny. Nieważne, że się zdemaskujemy - na zastanawianie się nad tym faktem nie ma już czasu.
Oto jak określić można dzisiejsze działania Agory z zakresu marketingu politycznego, które prowadziła ona za pomocą swego makulaturowca - Metro. Tak się spieszyli, że już nawet nie było u nich miejsca na refleksję PR-ową: że może to jednak będzie trochę zbyt nachalne, że każdy głupiec się zorientuje itd.
Pierwsza strona - zaraz za reklamą czegoś tam - głosi dumnie piórem naczelnego Metra: rozstrzygnijmy wybory w pierwszej turze. Uzasadnienie proste i właściwie sensowne - politycy przez dwa tygodnie nie staną się lepsi, więc po co czekać z decyzją? Żeby jednak nie było wątpliwości jak mamy te wybory w pierwszej turze rozstrzygnąć, na stronie następnej wypowiadają się autorytety. Tutaj przebłysk refleksji widać w mózgach teamu Metra: trzeba zebrać autorytety różne, żeby się od razu nie kojarzyło. A zatem obok Wałęsy, Mazowieckiego, Agnieszki Holland jest też Paweł Kukiz, Adam Nowak z Raz Dwa Trzy, Jerzy Zelnik - a zatem autorytety ze środowisk dość różnych.
Każdy zaś z autorytetów mówi o wyborach. (Tytułem dygresji przepraszam Panów Nowaka i Kukiza za stawianie ich obok skompromitowanych Wałęsy i Mazowieckiego określając tym samym, sprostytuowanym określeniem "autorytet" - mimo, iż pewien jestem, że tego tekstu nie dane będzie im przeczytać). Co mówią więc o wyborach - że trzeba głosować, że głos ma znaczenie, że trzeba mieć wpływ. I że potrzeba ZMIANY. I tutaj zaczyna się jazda najciekawsza.
Otóż mimo tego, że ludzie wypowiadali się tam różni i na różnych kandydatów głosujący, to jednocześnie JEDYNE nazwisko, które się pojawiło aż czterokrotnie to Bronisław Komorowski. Inni goście Metra - którzy na Komorowskiego nie głosują - w Metrze wypowiadali się ogólnie o wyborach, natomiast reszta zgodnie i wyraźnie deklarowała swoje poparcie dla hrabiego Bronisława.
Wykończmy wybory w rundzie pierwszej, głosujmy na Bronka! - krzyczy Agora, która zapewne wie, że jest to całkowicie nierealne (tj. zwycięstwo Komorowskiego w pierwszej turze), ale przynajmniej dobije mu te kilka głosów za pomocą darmowej gazetki reklamowej, którą czyta się w tramwaju.
Cieszy mnie to. Po pierwsze cieszy mnie, że Agora na ostatniej prostej tak zupełnie się zdemaskowała. A po drugie - co jest tego bezpośrednią przyczyną - pokazuje to rozmiar paniki w sztabie Komorowskiego. Nie chodzi o sondaże - sztab wie, że sondaże to kwestia pieniędzy dla sondażowni i kto więcej zapłaci, ten ma więcej punktów procentowych. Chodzi o wizerunek hrabiego wśród ludzi oglądających telewizję, którzy Komorowskim już sie po prostu znudzili. I działają na oślep.
Ot taka ciekawostka przed ciszą - chociaż nie wiem dokładnie, czy wpis łamie tę ciszę. Do rozważenia przed wyborami, ku pamięci potomnych.



